SIEĆ REGIONALNYCH OŚRODKÓW DEBATY MIĘDZYNARODOWEJ





24.07.2017 Wizyta dzieci polonijnych z Wileńszczyzny w Urzedzie Wojewódzkim w Olsztynie RODM Olsztyn poleca

Grupa dzieci polonijnych spędzających wakacje na Warmii i Mazurach odwiedziła w miniony weekend Warmińsko-Mazurski Urząd Wojewódzki. W imieniu wojewody Artura Chojeckiego gości z zagranicy powitała Pełnomocnik Wojewody Ewa Kunda. W spotkaniu uczestniczył również kurator oświaty Krzysztof Marek Nowacki.

Okazją do odwiedzin urzędu była przygotowana przez olsztyńską delegaturę IPN prelekcja historyczna na temat Operacji Ostra Brama. Wykład skierowany do polskich dzieci i ich wychowawców z Wileńszczyzny wygłosił dr Paweł Warot, pracownik Biura Badań Historycznych IPN. Zebranych powitał organizator spotkania - kpt. Andrzej Olszewski, prezes Stowarzyszenia Historycznego im. Stefana "Grota" Roweckiego. Spotkanie stało się też okazją do przybliżenia polskim dzieciom mieszkającym na ziemiach utraconych historię i tradycje Rzeczpospolitej Obojga Narodów, w tym dzieje Warmii, sylwetki Mikołaja Kopernika, Stanisława Hozjusza, a także zmagania narodu polskiego z okupantami niemieckim i rosyjskim. Doktor Warot mówił także o roli Kościoła katolickiego w patriotycznym wychowaniu narodu i budowaniu tożsamości polskiej.

Przypomnijmy, że 73 lata temu, w nocy z 6 na 7 lipca 1944 roku, rozpoczęła się w Wilnie operacja "Ostra Brama". Kilkudniowe zmagania żołnierzy Armii Krajowej pod dowództwem gen. Aleksandra Krzyżanowskiego "Wilka" prowadzone wspólnie z Armią Czerwoną doprowadziły do oswobodzenia miasta, w czym polscy żołnierze mieli znaczący udział. Gdy 13 lipca walka o Wilno dobiegła końca, Polacy w mieście (ponad połowa mieszkańców Wilna mówiła po polsku) przeżyli krótką, ale radosną chwilę wolności: "Polskość miasta bije w oczy. Pełno naszych żołnierzy - z entuzjazmem meldował ppłk Szydłowski (...). Szpitale przepełnione, wszystkie w rękach polskich. W fabrykach i warsztatach tworzą się komitety i zarządy polskie. Władze administracyjne ujawnią się w najbliższym czasie. Litwinów nie ma". (Zbigniew Sebastian Siemaszko "Wileńsko-nowogródzkie telegramy").

Po zdobyciu Wilna dowództwo sowieckie nakazało żołnierzom AK wyjść z miasta. Generał Krzyżanowski "Wilk" rozkazał przeprowadzić oddziały na skraj Puszczy Rudnickiej, a sam udał się do kwatery dowódcy 3 Frontu Białoruskiego gen. Czerniachowskiego i uzyskał od sowietów obietnicę, że ci dostarczą wyposażenie dla jednej dywizji piechoty i jednej brygady kawalerii, bez żadnych warunków politycznych. 16 lipca generał Krzyżanowski został ponownie zaproszony na spotkanie z gen. Czerniachowskim na podpisanie stosownego porozumienia. Na spotkanie pojechał z szefem sztabu mjr. Teodorem Cetysem. Z tego spotkania oficerowie nie wrócili do oddziałów. Inna grupa oficerów, omawiająca z oficerami sowieckim w miejscowości Bogusze szczegóły wyposażenia dywizji, również została aresztowana i osadzona w więzieniu w Wilnie. Został także aresztowany delegat rządu na okręg wileński i pracownicy delegatury. Nowy dowódca AK okręgu wileńskiego ppłk Zygmunt Izydor Blumski ps. "Strychański" i wyznaczony dowódca okręgu nowogródzkiego ppłk Janusz Prawdzic-Szlaski ps. "Prawdzic" przemieścili oddziały, ostrzeliwane przez sowieckie myśliwce szturmowe, w głąb puszczy, a następnie podzielili je na mniejsze pododdziały i pozostawili ich dowódcom wybór dalszego działania – przebijanie się w kierunku Grodna i Białegostoku, bądź rozproszenie w terenie i ewentualny powrót do domów. Sowieci urządzili wręcz polowanie na żołnierzy, których schwytano około 5700. W sumie (wraz ze schwytanymi w lasach pod Wilnem) w czasie akcji "Burza" na Wileńszczyźnie internowano ok. 5 tys. podoficerów i szeregowców, umieszczając ich początkowo w obozie w Miednikach skąd 1/4 zbiegła, zaś oficerów wywożąc do Riazania. Niektórzy po pewnym czasie zdecydowali się wstąpić w szeregi 1 Armii Wojska Polskiego. Większość została jednak przymusowo wcielona do pułku rezerwowego Armii Czerwonej, zaś po odmowie złożenia przysięgi osadzona w obozie dla internowanych AK-owców w Kałudze do wyrębu lasów, skąd byli stopniowo zwalniani w latach 1946-1947. Pozbawione większości dowódców i zdezorientowane oddziały polskie wycofały się do lasów otaczających Wilno. Ocenia się, że do 18 lipca w tym rejonie znalazło się około 6 tys. żołnierzy i kilka tysięcy ochotników. Zostali odkryci przez NKWD i internowani lub rozproszyli się.